Pages Navigation Menu
reklama

Każdy lubi zielone. Czy Smolec tonie w śmieciach?

Każdy lubi zielone. Czy Smolec tonie w śmieciach?

 

Wiosną tego roku, w ramach akcji #żyjmyZdrowiej, organizowanej przez Kamilę Bartosik w ramach działań Towarzystwa Przyjaciół Smolca poruszany był dość istotny dla nas wszystkich temat czystości w Smolcu. Można ją rozumieć bardzo szeroko. Zarówno jako czystość powietrza – ten temat zapewne wróci już jesienią, wraz z nastaniem pierwszych chłodów i uruchomieniem ogrzewania – jak i czystości terenów wokół nas.

Czy jest dobrze? W Smolcu mamy sprawnie działający, choć nie tani, system wywozu odpadów zorganizowany przez Gminę. Dodatkowo dwa razy do roku zbierane są śmieci tzw. ‘wielkogabarytowe’: każdy może przed własną posesję wystawić wszytko, czego nie potrzebuje i zostanie to zabrane. Dla wielu osób to za mało, czego dowodem mogą być stojące miesiącami przy niektórych posesjach fotele czy materace. Ale i na to jest remedium. Przy ul. Polnej zlokalizowany jest Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (popularnie zwany PSZOK). Więcej informacji tutaj: http://smolec24.pl/punkt-selektywnego-zbierania-odpadow-komunalnych-w-smolcu-juz-dziala/

Ja jednak nie o tym, a o odpadach zielonych, które również dla wielu mieszkańców Smolca stanowią poważny problem.

Rozwiązanie zaproponowane przez Gminę, to specjalne kubły lub worki w kolorze brązowym. Przez kilka letnich miesięcy odpady niezbyt często, ale regularnie są zbierane. Jak można zaobserwować spora część mieszkańców korzysta z tego, czy najlepszego? rozwiązania. Duża grupa mieszkańców znalazła inne. Niewątpliwie bardzo proste i szybkie do zrealizowania, mianowicie… usunięcie odpadów zielonych z własnej działki choćby tuż za płot, na niezagospodarowaną (jeszcze) działkę sąsiada, czy nawet do lasu.
Na jednym ze spotkań organizowanych w ramach akcji #żyjmyZdrowiej leśniczy Łukasz Pyra mówił dlaczego problemem jest wyrzucanie domowych odpadów zielonych do lasu. Nie tylko dlatego, że zmienia się ekosystem leśny, ale również, ze względu na właściwości takiej gnijącej pryzmy, przyciąga to choćby myszy czy dziki w pobliże domostw. Czy o to chodzi wyrzucającym?
Co zyskujemy przerzucając śmieci, choćby tylko zielone, do sąsiada? W wielu miejscach Smolca, szczególnie w rozbudowującej się części, wśród ślicznie zagospodarowanych ogródków i ogrodzeń straszą śmietniska. Skąd w nas poczucie, że ‘do płotu musi być ślicznie, bo to moje, a za płotem może być wysypisko śmieci’. Jedno, że być może niedługo będzie tam mieszkał nasz sąsiad. Drugie, że nieprawdą jest, że ‘się rozłoży i sąsiad będzie miał użyźnioną ziemię’. W rzeczywistości w pierwszej kolejności ma po prostu pryzmę śmieci do posprzątania. Nawet pokos z kosiarki wyrzucony za płot (niestety, mamy dużo amatorów takiego ‘załatwiania problemu’) może utrudnić komuś życie. Po trzecie taki śmietnik obok płotu powoduje, że to nasza posesja stoi na śmietnisku. Ogólnie wygląda to fatalnie i tym bardziej gryzie, im bardziej my mamy wypielęgnowany ogródek.
Teraz mała dygresja historyczna, uświadomiona po zasłyszanej relacji sprzątania lasu w okolicach Miękini. Znaleziony tam nie tylko świeży asortyment, ale również bardzo historyczne, szczególnie szklane pozostałości, przypominają, że kilkadziesiąt lat temu na wsiach nie było wcale odbioru odpadów. Mieszkańcy radzili sobie we własnym zakresie część spalając (plastików wtedy było mało, więc palenie było bardziej ekologiczne), część kompostując czy wrzucając ‘na gnój’ co ostatecznie kończyło się wykorzystaniem jako nawóz. Stosunkowo mało odpadów kończyło na przydomowym śmietniku, a później w lesie lub rowie. Niemniej, szczególnie na wsiach gospodarze sami musieli sobie ‘poradzić’, ale tych odpadów było proporcjonalnie do obecnych czasów niewiele. W latach osiemdziesiątych i później, gdy zaczął się boom na opakowania jednorazowe, wykładniczo wzrosła liczba odpadów lądujących poza posesjami i nie objętych planową zbiórką. Może ciągle nie mamy nawyku odpowiedzialności za własne śmieci? Może uciekło nam o ile wzrosła produkcja odpadów w ciągu ostatnich 30 lat? Że nie zauważamy, jak toniemy w śmieciach?

Ile śmieci produkuje czteroosobowa rodzina? Statystycznie ponad tonę rocznie (wg GUS ponad 280 kg na osobę). A po 30 latach? A w Smolcu takich rodzin jest ponad 1000. Rachunek jest prosty: w ciągu roku tylko nasza miejscowość generuje ponad 1000 ton odpadów. Funduję czekoladki Doti dla osoby, która jako pierwsza napisze w komentarzu jaką objętość stanowią te śmieci i zobrazuje co ma podobną (proszę o komentarze poniżej).
Zanim zasypią nas śmieci, czy to plastikowe, czy zielone, może warto pomyśleć jakie tu w Smolcu mamy alternatywy? Co możemy sąsiedzkimi siłami zrobić? Tu również proszę o odpowiedzi. Najciekawsza również zostanie nagrodzona.

Cdn.

JDM

 

8 komentarzy

  1. A ja funduję pudełko czekoladek każdemu, kto wyremontuje wreszcie drogę ze Smolca do Mokronosu Górnego:)

     
  2. Czy w Smolcu rzeczywiście mamy sprawnie działający system wywozu odpadów? Polemizowałabym. Skoro odpady zmieszane są odbierane razem z bio i wywożone jednym transportem, to jest to raczej mistyfikacja segregacji, a nie realne działanie służące środowisku. I to za taką kasę! :(

     
  3. Moja propozycja jest taka aby gmina zwracała się do właścicieli działek z nakazem uporządkowania terenu a w razie braku reakci wystawiała mandaty. Rozpoznaję na zdjęciach dwie działki, jedna z nich przy Bukowej pełni rolę śmietnika i psiej toalety. Latem smród ekstrementów oraz ich widok na sąsiadujących ulicach stanowią wątpliwą atrakcję. Chciałem skontaktować się z właścicielem ale urząd w KWr nie chciał wyjawić informacji o właścicielu. Ale pracownicy urzędu powinni wystąpić w tej sprawie do właściciela w imiemiu mieszkańców.

     
    • Ale to nie właściciel śmieci. Chyba trochę głupio, gdyby jeszcze dostał mandat za śmiecenie sąsiadów.

       
  4. Proponuję, by robić foty każdemu, kto wywala zielone odpady na czyjeś działki. Może się nauczy, ze trzeba sobie załatwić kubeł lub zrobić kompostownik domowy.

     
  5. A co z właścicielami działek,którzy kupili je 10 lat temu i od tamtej pory nie pojawili się? Metrowe chwasty z ich posesji wdzieraja się na zagospodarowane dzialki, zarastaja chodniki, to ch sąsiedzi muszą za nich te chodniki odchwaszczac. Latami działek nie obgradzają wiec parkują na nich maszyny budowlane co potem skutkuje koleinami w których stoi woda itp… może więc nie są niewinni, że na ich posesja są śmietnik. ..

     
    • Edyta, idąc Twoim tokiem myślenia, to każdy ma obowiązek się grodzić, bo inaczej przecież inni mają prawo wejść, zrobić przysłowiową ‚kupę’ na środku. :) A właściciel sam sobie winny. Po co wpuszczał?

      Smutne jest takie podejście Polaków. W wielu krajach nie widać tylu płotów, jest za to większe poszanowanie cudzej własności. Niestety, u nas dochodzi do sytuacji, że siedząc w domu można obserwować, jak np. kradną ci wodę czy prąd. Bo niezagrodzony. Jak ktoś urządza ci parkinkg lub pole manewrowe na podjeździe czy podwórku. Przychodzi po nocy i puka w okna. Jak widzę po powyższej wypowiedzi przyzwolenie w narodzie pełne.

      Nieco inną sprawą jest utrzymanie porządku na własnej posesji. Podobno kiedyś chodzili strażnicy miejscy (?) i dawali pouczenia czy mandaty.

      A na marginesie czekoladki już czekają. Jeszcze kilka dni czekam na wypowiedzi dotyczące wizualizacji ilości śmieci produkowanych przez Smolczan w ciągu roku. Dla przykładu: taką ilością można wysypać Chłopską od dębu spory kawałek za Bukową na pryzmą wysoką na metr.

       
    • Edyta, idąc Twoim tokiem myślenia, to każdy ma obowiązek się grodzić, bo inaczej przecież inni mają prawo wejść, zrobić przysłowiową ‚kupę’ na środku. :) A właściciel sam sobie winny. Po co wpuszczał?

      Smutne jest takie podejście Polaków. W wielu krajach nie widać tylu płotów, jest za to większe poszanowanie cudzej własności. Niestety, u nas dochodzi do sytuacji, że siedząc w domu można obserwować, jak np. kradną ci wodę czy prąd. Bo niezagrodzony. Jak ktoś urządza ci parkinkg lub pole manewrowe na podjeździe czy podwórku. Przychodzi po nocy i puka w okna. Jak widzę po powyższej wypowiedzi przyzwolenie w narodzie pełne.

      Nieco inną sprawą jest utrzymanie porządku na własnej posesji. Podobno kiedyś chodzili strażnicy miejscy (?) i dawali pouczenia czy mandaty.

      A na marginesie czekoladki już czekają. Jeszcze kilka dni czekam na wypowiedzi dotyczące wizualizacji ilości śmieci produkowanych przez Smolczan w ciągu roku. Dla przykładu: taką ilością można wysypać Chłopską od dębu spory kawałek za Bukową na pryzmą wysoką na metr.

       

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *