Pages Navigation Menu
reklama

Pokonać raka – rozmowa miesiąca z Jolantą Staniszewską, szefową Fundacji Romana Staniszewskiego

Pokonać raka – rozmowa miesiąca z Jolantą Staniszewską, szefową Fundacji Romana Staniszewskiego

Gościem smolec24 jest dziś pani Jolanta Staniszewska, mieszkanka Smolca, założycielka i szefowa Fundacji Romana Staniszewskiego – Walka z rakiem. Rozmawia Edyta Niemczynowska – Frąckiewicz.

E.N.-F.: Fundację założyła Pani, by wspierać ciężko chorego na raka męża, nie ma go już wśród nas, czy to oznacza, że Fundacja nie spełniła swojego zadania?

Jolanta Staniszewska.: Głównym celem fundacji jest przede wszystkim pomoc chorym na raka – tak, aby dać im jak najlepsze, specjalistyczne leczenie i w konsekwencji jak największe nadzieje na życie.  W tym sensie Fundacja spełniła całkowicie swoje zadanie.

Często wydaje nam się, że wraz ze śmiercią chorego ponosimy fiasko – w końcu osoba, którą tak bardzo kochaliśmy odeszła. Zastanawiamy się czy może nasze środki zawiodły? Czy może zawiedliśmy my sami? Tego typu pytania można naturalnie mnożyć. W tym kontekście: tak, oczywiście – Fundacji nie udało się uratować życia mojego męża. Spełniła ona jednak kluczową rolę w ostatnich miesiącach jego życia. Choroba bowiem nie jest tak trywialnym zagadnieniem jak relacja:  zachorowanie – śmierć lub zachorowanie – wyleczenie. Tego typu kwestie można rozstrzygnąć w systemie 0-1. Jednak jak policzalnie zmierzyć ofiarowanie dostępu do informacji medycznej? Radę zespołu specjalistów dotyczącą najlepszej opcji leczenia w kraju? Informacje dotyczące możliwości leczenia za granicą? Nadzieję, która budzi się w pacjencie, który dowiaduje się, że są dla niego szanse? I w końcu – pomoc ludzi, bez których nie dalibyśmy rady przeżyć tego okresu? Wokół Fundacji i w niej zgromadziło się wielu naszych przyjaciół, którzy byli dla niego, ale również dla mnie wielkim wsparcie. Nie byliśmy sami w tej chorobie –  to było i jest bardzo  ważne. W tym sensie Fundacja całkowicie spełniła swoje zadanie.

E.N.-F.: Nie zamknęła Pani Fundacji po śmierci męża, po kilku miesiącach, które na pewno były niezbędne do regeneracji sił i odzyskania wewnętrznego spokoju, ogłosiła Pani reaktywację Fundacji. Komu i w czym ma to służyć teraz, bez pani męża?

J.S.: Mój mąż Roman był wspaniałym i wyjątkowo hojnym człowiekiem – nigdy nie odmawiał pomocy i jest dla nas zaszczytem kontynuować Fundację, która zrobiła tak wiele dla niego i przed którą jest jeszcze tak wiele wyzwań. Sami będąc rodziną chorego przeszliśmy przez niewypowiedziany koszmar codziennej walki – z procedurami i z brakiem procedur. Z brakiem informacji lub ze sprzecznymi informacjami.  Z dostępem do leków i z odmawianiem nam możliwości leczenia innymi lekami. Jednocześnie zmagaliśmy się z emocjami rodziny chorego – bezsilnością i codziennym bólem, który towarzyszy nam do dzisiaj. Przeszliśmy bardzo długą drogę, która kosztowała nas ogrom trudu i cierpienia.

Życzymy rodzinom chorych, aby nigdy nie musiały przechodzić przez to samo. Wierzymy w to, że każdy pacjent ma prawo do przeżycia swojej choroby w godności i że ma prawo do informacji, dostępu do leków i do najnowszych technologii. Przeszłam przez wiele biurokratycznych procedur, mąż podjął próbę leczenia w Niemczech, a ostatecznie leczył się w Hiszpanii, gdzie otrzymał dużo lepszą opiekę – dziś wiem, że jest to możliwe nie tylko dla osób bardzo zamożnych.  Nie chcę tej wiedzy zostawiać tylko dla siebie, chcę nią wspierać innych. Nie tylko osoby ze Smolca, ale również chorych z najbliższych okolic, z Wrocławia,  może z całego Dolnego Śląska. Oczywiście jest łatwiej o wzajemne zrozumienie, gdy można się spotkać, porozmawiać, wspólnie poszukiwać rozwiązań.Wspólnymi siłami chcemy uchronić chorych i ich bliskich przed koszmarem, który sami przeżyliśmy.

E.N.-F.: Jest pani w stanie sama kontynuować działalność Fundacji?

  1. S. : Oczywiście, że nie. Wierzę w to, że członkowie Rady Fundacji ponownie zapalą się do naszej misji. Mimo tego, że mój mąż Roman odszedł, poniekąd jest on z nami poprzez tę Fundację. Sądzę, że pomoc w Fundacji jest wspaniałym gestem uhonorowania jego imienia, a jednocześnie pięknym czynem społecznym. Wierzę, że nie zostanę sama. Jednocześnie rozmawiam z aktywistami smoleckimi, pytam wiele  osób o to, czy nie chciałyby włączyć się w nasze prace. Potrzebni będą ludzie różnorakich umiejętnościach, do różnych zadań – od typowo biurowych po komputerowe, od zagadnień prawnych po medyczne. Bardzo chętnie podejmę współpracę  z kimś, kto poprowadzi stronę internetową, doraźnie wesprze wiedzą prawną, ale szukam też sprawnego menadżera czy osób związanych z branżą medyczną – bardzo cennym nabytkiem dla Fundacji byłby lekarz czy pielęgniarka. Oczywiście działalność w Fundacji to praca wolontariacka, prowadzona non profit, typowo społeczna. Wynagrodzeniem będzie uśmiech podopiecznych i wdzięczność  ich najbliższych.

 

E.N.-F.:  Jak wyobraża sobie Pani swoją obecną pracę Fundacji, mając już za sobą pierwsze rozmowy ustalenia, wyklarowane cele?

Obecnie modyfikujemy statut  i ustalamy skład Rady Fundacji. Największą siła naszej Fundacji są ludzie, którzy ją tworzą. Jednocześnie pragniemy uruchomić naszą stronę, by chorzy mogli nas znaleźć i nawiązać kontakt. Nie jesteśmy jeszcze Organizacją Pożytku Publicznego, bo taki statut mogą otrzymać jedynie fundacje istniejące co najmniej dwa lata, ale mimo to możemy wspierać chorych w gromadzeniu środków finansowych, organizując akcje propagandowe i nagłaśniając potrzeby konkretnej osoby. Możemy ukierunkowywać działania rodziny, pomóc w starciu z biurokracją, służymy doradztwem, ale też zwykłym ludzkim wsparciem, którego nigdy za wiele. To, co sama przeszłam, pozwala mi lepiej wczuć się w sytuację innych rodzin walczących z podobnym problemem. Nie musimy wszyscy wyważać tych samych drzwi, tym bardziej, że często brakuje już na to sił… Można skorzystać z doświadczenia innych.

 Zapraszam do wejścia na stronę Fundacji: http://www.fundacjawalkazrakiem.pl/ i do kontaktu z nami zarówno Chorych jak i Sympatyków i osoby chętne do zaangażowania się w sprawy Fundacji.

 

E.N.-F.: Czy coś poza bezpośrednią pomocą konkretnym chorym ma pani również w swoich planach jakieś inne działania?

J.S.: Tak i tu też  już działamy. Wiele zachorowań na raka ma podłoże genetyczne i często nie jesteśmy w stanie  temu zapobiec. Jednak bardzo ważna jest profilaktyka, wczesne wykrywanie chorób nowotworowych, bo wówczas zwiększa się  szanse na wyleczenie. Dzięki stronie internetowej Fundacji będziemy informowali o możliwościach przeprowadzania badań, akcjach prozdrowotnych, chcemy też wskazywać na artykuły specjalistów, lekarzy onkologów w celu propagowania informacji związanych z tą tak trudną i podstępną chorobą.

 Według członków Rady Fundacji ważne także jest dbanie o środowisko, w którym przebywamy oraz zwracanie uwagi na zdrowy tryb życia, uprawianie sportu czy  choćby codziennych spacerów oraz zdrowe odżywianie. To, co wdychamy każdej zimy z powietrzem smoleckim to totalna destrukcja dla naszego organizmu. Chcemy uświadamiać ludziom, jaką krzywdę wyrządzają sobie i innym paląc w domowych piecach śmieci czy używając przestarzałych pieców czy instalacji. Nawiązaliśmy już kontakt z Towarzystwem Przyjaciół Smolca, którego od niedawna jestem członkiem i wierzę, że razem uda nam się zmieniać ludzką mentalność, w Smolcu w szczególności.

E.N.-F.: Ktoś niedawno przeliczył, że  – średnio ujmując (nie we wszystkich miejscowościach w Polsce jednakowo) – każdy z nas wypala dziennie ok. 10 papierosów, nawet gdy ich nigdy nie palił! Również dzieci i kobiety ciężarne, a oddziały płucne pełne są chorych, którzy twierdzą, że nigdy nie palili papierosów. Widząc dym z niektórych smoleckich kominów (ciągle tych samym, zorientowani w temacie dokładnie wiedzą, kto nas truje) nie ma się co temu dziwić. Wierzy Pani w skuteczność takich akcji propagandowych?

J.S. Ludziom wydaje się, że pewne sprawy ich nie dotyczą, dopóki sami nie usłyszą diagnozy lekarskiej… że gdzieś, ktoś… ale przecież nie ja. Potem jest bezsilność i pustka. Sami niewiele zrobimy, ale wspólne działania wielu ludzi i wielu organizacji, wsparte przez instytucje państwowe oraz  odpowiednie regulacje prawne  na pewno przyniosą odpowiednie rezultaty.

 

E.N.-F.: Pani Jolu, wiele przed Panią, rozumiem, że wszyscy, którzy chcieliby w jakikolwiek sposób wesprzeć Pani działania, mogą pisać na adres : https://www.fundacjawalkazrakiem.pl/kontakt-1.

 Życzymy dużo cierpliwości, energii i nowych pomysłów i zapewniamy naszych czytelników, że będziemy śledzić działalność Fundacji Romana Staniszewskiego i informować o waszych działaniach. Wszystkiego dobrego!

 

J.S. : Z góry dziękuję za wszelką pomoc i czekam na kontakt od osób, które zechciałyby się włączyć w nasze prace. Odpowiem na każdy mail! Przez cały okres choroby męża trzymałam się maksymy, że  wiara góry przenosi i trzeba walczyć, i wierzyć, a gdy już sił brakuje, żeby iść naprzód, trzeba otworzyć się na ludzi i skorzystać z ich wsparcia. Myślę, że Fundacja Romana Staniszewskiego może być przystanią dla chorych i ich rodzin.

Serdecznie zapraszam na spotkanie Fundacji wszystkie Osoby chętne działać w jej szeregach, a także jej Sympatyków w dniu 09.11.2017 r. na godz. 18,00 do siedziby Fundacji w Smolcu przy ul. Willowej 23.

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *