Pages Navigation Menu
reklama

Wycieczka naszych seniorów do Pogorzelicy – relacja z wyprawy dzień po dniu

Wycieczka naszych seniorów do Pogorzelicy – relacja z wyprawy dzień po dniu

Relacja z czwartku, 7 września 2018 r. „Miłości, przyjacielu, to dym, co z parą westchnień się unosi. To żar, co w oku szczęśliwego człowieka płonie,
Morze łez, w którym nieszczęśliwy tonie. Czymże jest więcej? Istnym amalgamem. Żółcią trawiącą i zbawczym balsamem”

Te słowa Williama Szekspira były mottem dzisiejszego dnia. Na samym początku pojechaliśmy do Pustkowa, gdzie zobaczyliśmy Bałtycki Krzyż Nadziei wzniesiony w 2007 r. przez Katolickie Stowarzyszenie Kolejarzy Polskich. Inspiracją były słowa Jana Pawła II: „… jak wiatr wieje od Bałtyku po gór szczyty do krzyża na Giewoncie”. Obiekt ten ma 19 m. wysokości i waży 4,5 tony. Od 2009 r. wyrusza stamtąd motocyklowa pielgrzymka „Od Krzyża do Krzyża”.

Następnym celem podróży około 45-osobowej grupy smolczanek i smolczan była Aleja Zakochanych i Aleja Róż. Jako pierwszą na tej drodze napotkaliśmy rzeźbę Małego Księcia z książki o tym samym tytule autorstwa Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Kiedyś towarzyszyła księciu Róża, po której pozostał jedynie kikut. Przez ten akt wandalizmu Książę wydał się nam jeszcze bardziej samotny i smutny.

Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” – pisał de Saint-Exupery. Co dziś widzi serce Małego Księcia?

Samych siebie po wieczność widzą siedzący na jednej z kolejnych ławek Romeo Monteki i Julia Kapulet, jedni z najsłynniejszych kochanków w historii ludzkości. Czy ona nadal szepcze ukochanemu do ucha: „Romeo, czemuż ty jesteś Romeo”? My już wiemy, ale nie napiszemy.
Sami musicie sprawdzić będąc w Rewalu. Wieczorem znakomicie bawiliśmy się na imprezie pożegnalnej.

Relacja ze środy, 5 września 2018 r.

Tego dnia po śniadaniu wyruszyliśmy do Międzyzdrojów. W XII w. istniały tam 2 osady: Żelazo i Kępieńce. Obecna nazwa pojawia się po raz pierwszy w źródłach w XV w. Po wojnie 30-letniej w XVII w. miasto i wyspę Wolin opanowali Szwedzi, a w 1715 r. – Prusacy. Początkowo była to osada rybacka, a od połowy XIX w. Międzyzdroje stały się miejscowością wypoczynkową.
Po 1945 r. znalazły się w granicach państwa polskiego, a dwa lata później uzyskały prawa miejskie. W latach 1972-1984 były częścią Świnoujścia.

W mieście warto zobaczyć zabytkowe wille i pensjonaty z przełomu XIX i XX w.  Kościół św. Piotra Apostoła wybudowano w latach 1861-1862. Koniecznie trzeba udać się na 395-metrowe molo. Będąc w Międzyzdrojach nie można pominąć Promenady Gwiazd funkcjonującej od 1996 r.  My widzieliśmy wszystkie wymienione skarby tego miejsca. 28 smolczan wybrało się na piracki rejs statkiem Wiking. Żartom nie było końca. To był naprawdę dobry dzień.

****************

Relacja z 4 września 2018 r.
Tego dnia po śniadaniu 15-osobowa grupa śmiałków pojechała Gryficką Koleją Wąskotorową do Trzęsacza. Po raz kolejny miałem zaszczyt być przewodnikiem po tym pięknym miejscu. Było nam szczególnie miło, że dołączyły do nas grupy z dwóch pobliskich ośrodków. Pierwsze informacje o Trzęsaczu pochodzą z 1331 r. Pierwotnie była to osada rolniczo-rybacka. Najsłynniejszym zabytkiem są romantyczne ruiny kościoła św. Mikołaja  zbudowanego na przełomie XIII i XIV w. Trudno uwierzyć w to, że niegdyś był to jeden z najpiękniejszych kościołów Pomorza Zachodniego. W 1534 r., po decyzji sejmu trzebiatowskiego, świątynia przeszła w ręce protestantów. Wielokrotnie przebudowywano go i remontowano.
Podmywanie brzegu przez morze doprowadziło do zniszczenia świątyni i znajdującego się przy niej cmentarza. Nekropolię zamknięto w 1809 r. Z kościołem stało się to samo w 1874 r. Wyposażenie wnętrza znalazło się w Rewalu, w konkatedrze w Kamieniu Pomorskim, w muzeach w Szczecinie i Berlinie oraz w dzisiejszym kościele Miłosierdzia Bożego w Trzęsaczu.  Z miejscem tym związanych jest kilka legend. Pierwsza mówi o bogini Zielenicy złowionej przez rybaków i więzionej przez miejscowego proboszcza. Zielenica zmarła z tęsknoty i została pochowana na przykościelnym cmentarzu. Jej ojciec Bałtyk uderzając falami o brzeg chce zabrać ciało córki do jej domu.
Dzisiejszy kościół Miłosierdzia Bożego został wybudowany w 1880 r. w stylu historyzmu. Przez wiele lat po zakończeniu II wojny światowej popadał w ruinę. Odrestaurowano go w latach 1999-2003. Potem powróciliśmy koleją do Niechorza, a stamtąd piechotą do Pogorzelicy.
Mnie pech dopadł na trzęsackim dworcu, gdy mój telefon roztrzaskał się niemalże w drobny mak. Byłem zły z tego powodu, że straciłem kontakty i zdjęcia. Jest jednak nadzieja, że uda się je odzyskać. 🙂 Relacja ukazała się dzięki życzliwości jednej z uczestniczek wycieczki. Ciąg dalszy nastąpi 🙂 Prezentowane zdjęcia pochodzą z Wikimedia Commons.

 

**********************

Lucy Maud Montgomery napisała w „Wymarzonym domu Ani”: „[…] morze to potężna dusza, nieustannie skarżąca się na jakąś wielką, nie dającą się utulić boleść, zamkniętą w nim po wsze czasy. Nigdy nie będziemy w stanie zgłębić tej nieskończonej tajemnicy, możemy tylko wędrować z uczuciem głębokiej czci i oczarowania po jej wąskim skraju. (…) morze zna tylko jeden głos, potężny, urzekający naszą duszę swą wspaniałą harmonią (…) morze zdaje się mieć w sobie coś z potęgi niebios.”

Tę magię Bałtyku czułem dziś podczas porannego spaceru. Moją twarz smagał wiatr wiejący znad uderzających o brzeg fal, a stopy pieścił złocisty piasek. Tak wyczuwalna przeze mnie jest Pogorzelica o poranku. Przed 1945 r. istniały tutaj dwie wsie: Neu-Eiersberg i Fischerkaten (ta druga w pobliżu dzisiejszego dworca kolejowego). Po zakończeniu II wojny światowej miejscowość nazywała się Rybaki,  a od 1947 r. – Pogorzelica od miejsca wypalonego przez pożar. 

W pobliżu dworca znajduje się filialny kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Macierzysta parafia świętego Stanisława mieści się w Niechorzu. Wąskotorową Kolej Gryficką doprowadzono tutaj w końcu XIX w., a budynek dworca powstał w 1913 r. Być może już niedługo powstanie w tej wsi południowy koniec Gazociągu Bałtyckiego.

Na razie to pieśń przyszłości. Wracając do teraźniejszości myślę o tym, że przy ulicy wiodącej do dworca kolejowego mieszka sołtys Pogorzelicy. Będąc tutaj w ubiegłym roku myślałem sobie o tym, co by się stało, gdyby doszło do spotkania jej/jego spotkania z jednym z włodarzy Smolca. Dziś jest to możliwe, gdyż jednym z uczestników naszej wyprawy jest sołtys sołectwa Smolec-Zatorze, pan Krzysztof Bujak. Byłoby to coś bardzo interesującego.

Po śniadaniu część z nas wyruszyła na zwiedzanie pobliskiego Niechorza. To również była z początku wieś rybacka, która od końca XIX w. stała się miejscowością wypoczynkową. Gwoli ścisłości trzeba napisać, że także tutaj istniały początkowo dwie osady, Groß i Klein Horst, które połączono w 1936 r. Rok później nazwa wsi brzmiała Ostseebad Horst. W 1945 r. znalazła się ona w granicach państwa polskiego pod nazwą Horzewo. Niechorzem stała się dwa lata później. 

Słynie ona z latarni morskiej wybudowanej w 1866 r. Jej wieża ma 45 metrów wysokości. Zasięg nominalny światła wynosi około 37 km, a wysokość światła – 62, 80 m. n. p. m. Podróżnikom i podróżniczkom polecam zobaczyć urokliwe XVIII i XIX-wieczne zagrody i kamieniczki rybackie. Miłośnicy i miłośniczki sportu, że odbywają się tutaj Mistrzostwa Polski w Siatkówce Plażowej Mężczyzn. Warto wstąpić także do miejscowego Muzeum Rybołówstwa Morskiego.

Wieczorem bawiliśmy się na dyskotece „Pod gwiazdami”. Wszak już w biblijnej Księdze Koheleta czytamy: „Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieniami i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.” . Smoleccy seniorzy doskonale stosują rzymską zasadę „carpe diem” (chwytaj dzień). Warto brać z nich przykład. Każdy dzień spędzony z nimi i innymi uczestnikami naszej wycieczki jest przygodą.

Sebastian Kotlarz

***************************

Do Pogorzelicy położonej w gminie Rewal na Pomorzu Zachodnim wyruszyliśmy o godzinie 5.00. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że w naszej grupie są także m.in. mieszkańcy obu Mokronosów, Krzeptowa, Romnowa, Pietrzykowic, Rybnicy i Wrocławia. W ośrodku „Albatros” byliśmy około godziny 12.00. Wolontariuszki bardzo sprawnie przydzieliły pokoje. Po rozpakowaniu nadszedł czas na konieczny relaks po długiej podróży. O 17.00 zjedliśmy pyszną obiadokolację, po której wielu z nas wyruszyło przywitać się z Bałtykiem. Nie mogliśmy, oczywiście, przegapić pięknego zachodu słońca. Pełni dobrych myśli czekamy na nowy dzień. :)

Sebastian Kotlarz

4 komentarze

  1. pięknie tam u was! pozdrawiamy!

     
  2. i znów tylko ja ??? nikt nie czyta?
    Widze troche znajomych, wszyscy pieknie wypoczęci, na tle Bałtyku szczególnie dobrze sie prezentujecie! Czekamy już na WAS!

     
    • Wlasnie ze czytam. Jestem zachwycony dynamizmem i integracja Smolczan. Tak trzymac!

       
  3. Ewa Mastalska
    Wie, że jestem przyjaciółką Smolca i czytam, żałuję, ze nie mogła z wami pojechać

     

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *