Pages Navigation Menu
reklama

XX – lecie Osiedla Leśnego – wspomnień ciąg dalszy

XX – lecie Osiedla Leśnego – wspomnień ciąg dalszy

Szanowni Mieszkańcy!

Dziś przenosimy się na drugą stronę ul. Chłopskiej. Jako pierwsze, a na pewno jako jedne z pierwszych, powstawały tu ulice Głogowa, Akacjowa i Cisowa… tak więc trochę zdjęć z okresu 2002 – 2003, choć czasem ciężko jest oszacować daty powstania :)

Zapraszamy Was wszystkich do podzielenia się z swoimi wrażeniami i zdjęciami z pierwszych dni w Smolcu. Jak długo tu mieszkasz? Dlaczego wybrałeś właśnie Osiedle Leśne w Smolcu i czy dziś tego nie żałujesz?

Na te pytania odpowiedziało już kilkoro z naszych mieszkańców, przeczytajcie!

Katarzyna Łapińska –Szymańska – Wiceburmistrz Miasta i Gminy Kąty Wrocławskie

W Smolcu mieszkam od września 2005 roku czyli od 15 lat. Wybór tego miejsca  był nieprzypadkowy.  Zamieszkiwaliśmy zachodnią część Wrocławia i często przyjeżdżaliśmy do  Smolca, Skałki i Małkowic na wycieczki piesze i rowerowe.

Nigdy nie żałowałam podjętej dawno temu decyzji. Smolec to miejsce wyjątkowe pod wieloma względami. Tworzymy społeczność ludzi, którzy przeprowadzili się do naszej gminy w poszukiwaniu spokojniejszego życia. Na pewno Państwo pamiętają, żeby piętnaście lat temu  dojechać do Smolca trzeba było przejechać wąską dwukierunkową ulicą  Mińską przy której w miejscu obecnej galerii handlowej i Castoramy rolnicy i ogrodnicy mieli szklarnie. W Smolcu obok obecnej świetlicy znajdowała się lokalna pijalnia piwa, mieszkało tu niecałe ponad tysiąc osób i były dwa małe sklepiki. W krajobrazie dominowały pola uprawne i niewiele było domów.

Wraz z przypływem mieszkańców nieuniknione były inwestycje, zwłaszcza infrastrukturalne. Na moich oczach powstawały kolejne osiedla i ulice. Dzięki staraniom i determinacji kilku osób powstał chodnik wzdłuż ulicy Chłopskiej, pojawiało się coraz więcej oświetlenia, nowe sklepy w tym dwie Żabki, Dino i Biedronka,  myjnia  i kilka warsztatów samochodowych. Postęp jest nieunikniony i to on w pewnym sensie jest kołem zamachowym każdego rozwoju. Cieszę się , że tu mieszkam i żyję, cieszę się również, że wieloletni mieszkańcy Smolca chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami i wspomnieniami. Poznałam tu ciekawych ludzi, z którymi mogłam i nadal mam przyjemność realizować interesujące projekty czy podejmować prospołeczne inicjatywy. Mam świadomość, że w ciągu kilku najbliższych lat jako społeczność i samorząd musimy zmierzyć się z rozwiązaniem wielu bieżących  problemów ale jestem pewna, że wspólnie i zgodnie nam się to uda.

Piotr Sobko – pierwszy i aktualny sołtys Osiedla Leśnego

Wydaje mi się, że byłem jednym z pierwszych, którzy zakupili nieruchomość w „nowym Smolcu”. Wydarzyło się to  w listopadzie 1999 roku przy ulicy Hebanowej. Do działki trzeba było jechać od strony Mokronosu. Pierwszy widok to obszerne pole kukurydzy rozciągające się od lotniska do drogi wojewódzkiej. Następnie zmieniłem nieruchomość 2002 na ul. Jarzębinową, a w 2008 na ul. Śliwkową, gdzie mogłem zrealizować swoje marzenie o wybudowaniu kortów tenisowych w Smolcu. Dlaczego wybrałem właśnie Smolec ? Bo Smolec mógł spełnić moje marzenia o własnym domku blisko Wrocławia, małym ogródku, psie na podwórku i dzieciach bawiących się na dworze. Ważnym elementem było również usytuowanie Smolca blisko Wrocławia, gdyż byłem mocno związany zawodowo ze stolicą Dolnego Śląska. Cieszę się, że zamieszkałem w tej miejscowości. Poznałem wielu ciekawych ludzi, zyskałem sąsiadów, udało mi się zrealizować plany sportowe, założyć kochającą się rodzinkę, ogród pełen kwiatów i wiele innych rzeczy. Wydaje mi się, że jestem spełniony zawodowo i prywatnie-po prostu jestem szczęśliwym mężem, tatą i mieszkańcem Smolca.

Katarzyna Pytlos – obecna Prezes Towarzystwa Przyjaciół Smolca

Wybrałam Smolec przede wszystkim dlatego, że stąd blisko do Wrocławia, do pracy, do szkół, a jednocześnie z dala od szumu miejskiego. Deweloper oferował mieszkanie z ogródkiem w niskiej cenie w porównaniu do cen wrocławskich. Wprowadziłam się tu w 2006 i nie żałuję tej decyzji, w pełni świadomie dokonałam zakupu. Z uwagi jednak na jedną drogę wyjazdową, zwiększającą się liczbę mieszkańców, a więc i ciągłe korki, życie stało się trudniejsze.  Plusem tej lokalizacji są jednak ludzie, bardzo serdeczni, przyjaźnie nastawieni, a to jest przecież bezcenne. Dzięki zaangażowaniu w pracę Stowarzyszenia poznałam bardzo wielu smolczan z różnych części naszej miejscowości, a przy wspólnych projektach można naprawdę szybko zacieśniać relacje i poczuć się tu u siebie.

Magdalena Konopko –  założycielka i szefowa Szkoły Języka Angielskiego A-Level przy ul.Bazaltowej

Do Smolca przeprowadziliśmy się z wrocławskich Krzyków w lipcu 2006 roku. Trzy lata wcześniej zakupiliśmy w szczerym polu, które później stało się Osiedlem Leśnym, działkę budowlaną i z entuzjazmem rozpoczęliśmy poszukiwania odpowiedniego projektu i wykonawców… Dlaczego właśnie tu? Szukaliśmy skrawka ziemi pod budowę domu w różnych punktach miasta i w otaczających je miejscowościach, a Smolec znajdował się po właściwej stronie Wrocławia i w stosunkowo niewielkiej odległości od interesujących nas miejsc – pracowaliśmy wtedy na Krzykach, a dzieci uczyły się we wrocławskich szkołach…

Czy żałujemy tej decyzji? Ale skąd! Wychowałam się w centrum Wrocławia i przyzwyczaiłam do tłumów i pewnej anonimowości – w Smolcu odkryłam urok funkcjonowania w małej miejscowości, w społeczności, w której ludzie znają imiona sąsiadów, pozdrawiają na ulicy, oferują wzajemnie przeróżne usługi, są gotowi pomóc. Wiem, kto w Smolcu piecze pyszne torty, kto wspomoże domowym ciastem i kto ulepi najlepsze na świecie pierogi! Wiem też, kto potrafi wyczarować rozpływającą się w ustach naleweczkę z wiśni J Poznaliśmy tu mnóstwo wspaniałych osób, które gotowe są poświęcać swój czas i umiejętności dla dobra wspólnego, w ten sposób ucząc nas wszystkich miłości do miejsca, w którym żyjemy. Entuzjazm innych motywuje, sprawia, że i w nas budzi się chęć dołożenia małej cegiełki do wspólnej budowli. W 2016 roku, kiedy, z uwagi na natężenie ruchu, codzienne podróże do Wrocławia stały się stresujące, podjęłam decyzję o uruchomieniu własnej szkółki językowej w Smolcu. Nie żałuję i tej decyzji – chętnych do nauki nie brakuje, a zajęcia języka obcego to doskonała okazja do budowania znajomości, a nawet przyjaźni, z całą rzeszą cudownych osób, które dzielą się swoimi pasjami, radościami, przeżyciami, przemyśleniami, w których towarzystwie praca zamienia się w nieustającą opowieść o ludzkim losie i sensie życia… Lubię tu mieszkać, lubię budzić się rano i słyszeć śpiew ptaków w ogrodzie, lubię wędrować po okolicznych polach, przyglądać się lądującym samolotom, lubię moją pracę, lubię wiedzieć, że są w pobliżu przyjaciele, na których pomoc i współpracę mogę liczyć. Dziś czuję, że to jest moje miejsce na ziemi.

Emilia Włoch – inicjatorka i stały opiekun kwietników osiedlowych wzdłuż ulicy Chłopskiej

Do Smolca przeprowadziłam się wraz z córką i wnuczką w 2007 roku. Praca we Wrocławiu była powodem przeprowadzki. Oczywiście, że nie żałuję tej decyzji. Mój pobyt tutaj jest jak zasłużony odpoczynek na emeryturze. Mam bardzo dużo wolnego czasu i mogę spełniać swoją pasję, którą są właśnie kwiaty. Ludzie tu są  mili i życzliwi, czego chcieć więcej? 

Kamila Bartosik – koordynator Smoleckiej Zadyszki, organizator cyklicznych projektów Zadyszka bez Zadyszki i Żyjmy zdrowiej, członek zarządu dwóch smoleckich stowarzyszeń: Towarzystwa Przyjaciól Smolca i STS Sokół Smolec

W Smolcu zamieszkaliśmy z mężem 23 grudnia 2011 roku. Dokładnie pamiętam moment przeprowadzki i pierwsze Święta w nowym otoczeniu. Nasza decyzja opuszczenia Wrocławia była podyktowana chęcią życia w większej przestrzeni, szybkiej możliwości kontaktu z naturą, potrzeby spokoju i opuszczenia betonowego i anonimowego skupiska, jakim stało się nasze osiedle na Klecinie. Smolec i Gmina Kąty Wrocławskie oferowała ciekawe miejsca do spędzania czasu wolnego, bez tłumów, blisko natury.

Decyzji nie żałuję, bo szybko zaaklimatyzowaliśmy i zintegrowaliśmy się z lokalną społecznością. Poznaliśmy mnóstwo fantastycznych osób, mamy świetnych sąsiadów, zyskaliśmy poczucie bezpieczeństwa, zaangażowaliśmy się w lokalne stowarzyszenia i ich działalność. Niestety kiedy podejmowaliśmy decyzję o przeprowadzce w 2009 roku, plany zagospodarowania przestrzennego były nieco inne. Smolec z małej i spokojnej wsi stał się jednym wielkim placem budowy. Ta postępująca urbanizacja i kolejne obszary wykorzystywane przez deweloperów nie idą w parze z rozwojem terenów zielonych, infrastrukturą drogową (głównie ze strony Wrocławia), dbaniem o środowisko i ekologią. Mimo wszystko życie w Smolcu ma więcej plusów i tej wersji się trzymajmy :)

Edmund Cieszko – redakcyjne wsparcie smolec24


Do Smolca na Osiedlu Leśnym wprowadziliśmy się 18 czerwca 2006 roku. A więc wkrótce minie 14 lat. Dlaczego Smolec? Najważniejszym powodem była cena naszego mieszkania, w porównaniu do cen obowiązujących wówczas we Wrocławiu. Ale nie mniej ważnym powodem była bliskość do naszych dzieci i wnuków, mieszkających we Wrocławiu.

Czy żałujemy tej decyzji ? W pierwszych latach mieliśmy trochę wątpliwości, bo brakowało nam dobrego i stałego połączenia autobusowego z Wrocławiem, o które długo zabiegaliśmy. W końcu mamy regularne połączenie autobusowe, za które wielkie dzięki obecnym władzom gminnym w Kątach Wrocławskich. Oprócz tego od niedawna mamy również przystanek kolejowy w Mokronosie Górnym, do którego można dojść nowym wygodnym chodnikiem. Brakuje nam tylko marketu z prawdziwego zdarzenia. Podobno miał tu swój market uruchomić Lidl, ale sprawa przycichła.

Anna Haas – Prekursorka ul. Wiśniowej

Do zamieszkania w Smolcu namówili mnie moi Przyjaciele, którzy wybudowali tu dom. W Smolcu zamieszkałam w styczniu 2004 roku, w pierwszym wybudowanym budynku wielorodzinnym na Osiedlu. Kolejni Mieszkańcy pojawili się dopiero wiosną, więc przez kilka miesięcy mieszkałam w budynku sama i wciąż pamiętam jak to było. Często wyłączany był prąd, nie było gazu, ścieki spływały do szamba, które regularnie wybijało, po klatce schodowej biegały polne myszki, a do Wrocławia można było się dostać wyłącznie samochodem, bo nie było żadnego autobusu. Mimo to miejsce to urzekło mnie – była cisza i spokój, chociaż tak blisko Wrocławia. Rano budził mnie śpiew ptaków, wokół same pola i łąki, na których pasły się krowy. Były sarny spacerujące prawie pod oknami i biegające po ulicy dziki czy lisy w śmietniku. Kiedy wprowadzili się Sąsiedzi – problemy, z którymi borykaliśmy się w Smolcu tylko nas zjednoczyły. Razem walczyliśmy o prąd czy nową przepompownię ścieków, pisaliśmy petycje w sprawie naprawy i oświetlenia drogi, walczyliśmy o linię autobusową do Wrocławia. Ale nie tylko to nas jednoczyło – wspólnie obsadzaliśmy Osiedle dodatkową roślinnością (w końcu miało to być Osiedle Leśne tylko lasu tu nie było…), razem organizowaliśmy wspólne oglądanie meczów piłkarskich przy grillu czy spotkania przy muzyce i grochówce na osiedlowym parkingu, organizowaliśmy andrzejkowe zabawy dla Mieszkańców Osiedla czy Mikołajki z paczkami dla dzieciaków. Czuliśmy się jak wspólnota i to było fajne.

Teraz większości problemów już nie ma, część osób się wyprowadziła, pojawili się nowi Mieszkańcy i nie jest już tak jak dawniej. Mimo to nie żałuję, że tu zamieszkałam, bo spotkałam tu wielu wartościowych ludzi, wśród których dobrze się mieszka od kilkunastu lat i na których można zawsze liczyć. I to jest chyba najważniejsze.

Joanna Dereń-Maciejewska – prezes Towarzystwa Przyjaciół Smolca w latach 2015-2019, główny organizator obchodów 700-lecia Smolca

Ze Smolcem ja i moja rodzina jesteśmy związani od grudnia 2004 r. Zamieszkaliśmy tu w lutym 2006 roku. Pytanie zadane w ten sposób – czy nie żałuję – kieruje myśli ku wszystkim negatywnym, nieprzyjemnym aspektom tej decyzji. Rocznica raczej skłania do pozytywnego myślenia o tym co było, jaka będzie przyszłość tego miejsca. I o tym chyba wolałabym wspomnieć. Na pewno minione lata były pełne doświadczeń w kształtowaniu miejsca, gdzie mieszkaliśmy, gdzie mieszkamy. Okoliczne pola cały czas zmieniają się w tereny zurbanizowane. Duży napływ osób z różnych stron, to tworzenie się nowego społeczeństwa, budowanie nowych relacji. Miło mi, że w tym procesie uczestniczyłam i uczestniczę, że mam realny wpływ na to, jak wygląda mój dom, moja ulica czy miejscowość. Ogromnie ciekawe był udział w rozwiązywaniu pojawiających się problemów, proponowanie rozwiązań, tym bardziej, że trafiało się na osoby, z którymi żadna trudność nie była nie do przejścia. Mam nadzieję, że i inni mieszkańcy mają podobne odczucia.

Edyta Szymańska – Gabinet Kosmetyczny „Słoneczny blask”

W Smolcu zamieszkałam w 2007 r., a po trzech latach otworzyłam gabinet kosmetyczny. Smolec znałam od lat i zawsze mi się podobał spokój i cisza tu panujące. Fakt że miejscowość znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Wrocławia tylko utwierdził mnie w moim wyborze.

A co Wy na to wszystko powiecie? Zapraszamy do zamieszczania swoich wspomnień w komentarzach bądź nadsyłanie ich wraz ze zdjęciami na kontakt@smolec24.pl

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *