Pages Navigation Menu
reklama

Cudze chwalicie swego nie znacie – Pasieka Smolecka

Cudze chwalicie swego nie znacie – Pasieka Smolecka

Rozpoczynamy dziś cykl prezentacji smoleckich firm pod hasłem „Cudze chwalicie swego nie znacie”. Pomysł na taką formę prezentacji lokalnych firm podsunął nam Sołtys Smolca Pan Hieronim Kuryś. Warto znać i wspierać to, co nasze lokalne, bo taki lokalny patriotyzm się nam wszystkim po prostu bardzo opłaca. Efektem prezentacji będzie katalog smoleckich przedsiębiorstw z podziałem na branże, dzięki któremu każdy będzie mógł sprawdzić, czy poszukiwana usługa bądź produkt jest dostępny w Smolcu. Naszą prezentację zaczynamy od  firm wspierających Smolecką (za)Dyszkę, by także w ten sposób podziękować im za ich zaangażowanie. Dziś przedstawiamy Państwu Pasiekę Smolecką.

Z Panem Maciejem Klimowiczem, pszczelarzem, właścicielem Pasieki Smoleckiej rozmawia Natalia Wójcik (początkująca dziennikarka ze Smolca)

SM24:  Prowadzi Pan Pasiekę Smolecką, kształcił się Pan na pszczelarza, czy to Pana hobby i   pasja?

– Z wykształcenia jestem chemikiem, a właściwie nauczycielem chemii. Swoją karierę zawodową zaczynałem w szkole. Aktualnie pracuję w zakładzie produkującym żywność pod Wrocławiem. Pszczelarstwo to mój sposób na relaks i odprężenie po godzinach pracy biurowej, wspaniałe hobby, w żaden sposób związane z zawodem, którego się nauczyłem, i który wykonuję.

SM24: Jest Pan pszczelarzem w pierwszym pokoleniu, czy to może tradycja rodzinna?

–  Każdy szanujący się pszczelarz, chciałby móc się pochwalić długoletnimi tradycjami. Niestety, w mojej rodzinie nie było wcześniej innych pszczelarzy. Zdecydowanie jestem więc pszczelarzem w pierwszym pokoleniu.

SM24: Czy Pańska żona pomaga Panu przy pracach w pasiece?

– W samej pasiece nie, bo żona boi się użądleń, ale pomaga mi w innych pracach, które można wykonać bez bezpośredniego kontaktu z pszczołami. Przy wirowaniu miodu, rozlewaniu go w słoiki czy też przy sprzedaży na festynach zawsze mogę liczyć na małżonkę.

1907596_745386378834670_3506320954155929219_n

SM24: W jaki sposób stał się Pan właścicielem pierwszego ula?

– Niestety, nie było w tym niczego magicznego, bo w dzisiejszych czasach pszczoły można kupić tak, jak każdy inny produkt. Pierwsze cztery ule kupiłem w sklepie internetowym, zaś rodziny pszczele do ich zasiedlenia dostarczył mi kolega, który pszczelarstwem zajmuje się już od dawna.

SM24: A jak pszczoły przezimowały w tym roku?

–  Wyśmienicie! Właśnie pół godziny temu wróciłem z pasieki i naprawdę jestem pod wrażeniem, wszystkie rodziny są bardzo silne, zdrowe i  rozpoczęły już zbieranie nektaru z pól rzepaku.

SM24: Czy łagodna zima ułatwia im przetrwanie czy zakłóca naturalny rytm zimowania?

– Pszczoły ewolucyjnie wypracowały mechanizmy przetrwania nawet najostrzejszych zim, tak, więc dwa, trzy miesiące ostrych mrozów dla zdrowej rodziny pszczelej nie jest niczym szczególnym. Dużym problemem może być zmienność w pogodzie. Jeżeli zimą pojawi się długotrwała fala ocieplenia Królowa może odczytać to, jako oznakę nadchodzącej wiosny i rozpocząć czerwienie. Gdy znów pojawi się mróz robotnice zrobią wszystko, aby ochronić czerw, (czyli młode pszczoły w formie larwalnej) przed jego zgubnymi skutkami. Wykarmienie i ogrzanie larw zwiększa zapotrzebowanie rodziny na pokarm, którego pod koniec zimy może być już w ulu niewiele. W skrajnych przypadkach przedłużające się chłody mogą grozić rodzinie pszczelej nawet śmiercią głodową.

SM24: Czy podczas prac w pasiece zakłada Pan kapelusz z siatką? Niektórzy pszczelarze nie używają go, ale to chyba niebezpieczne ze względu na możliwość użądleń.

– Niektórzy pszczelarze uważają, że stosowanie ochrony w postaci kombinezonu, rękawic czy kapelusza z siatką jest oznaką nieznajomości tego rzemiosła. Przechadzanie się pośród uli bez żadnej ochrony to trochę tak jak spacer na linii frontu bez kamizelki kuloodpornej. Dla jednych może być oznaką „szalonej odwagi”, a dla innych tylko tej pierwszej części tego zwrotu:) Moje podejście jest inne.  Po pierwsze użądlenia pomimo tego, że mogą być korzystne dla zdrowia w pewnych sytuacjach, nie należą mimo wszystko do przyjemności, owszem powiedzmy, dla mnie nie jest to jakiś problem zdrowotny, ale to po prostu nie jest przyjemne być użądlonym. Po drugie, zdarzają się przypadki, w których wielokrotnie powtarzające się użądlenia mogą uczulać i prowadzić do alergii. Dla osoby traktującej pszczelarstwo nie jak przejściowe zajęcie, ale jako wieloletnią pasję ten aspekt zdrowotny jest bardzo ważny. Stąd uważam, że stosowanie ochrony podczas pracy z pszczołami nie jest dla mnie żadną ujmą.

10252167_745386058834702_492496633272173802_n

SM24: Ile kilogramów miodu udaje się Panu zebrać rocznie?

– Przy prowadzeniu pasieki wędrownej miód wiruje się kilkukrotnie w sezonie. W najlepszych latach można zebrać niewyobrażalną dla przeciętnego „zjadacza miodu” ilość sięgającą nawet 100 kg z jednego ula.  Jestem jednak już w pełni usatysfakcjonowany, gdy udaje się pszczółkom zebrać średnio 50-60 kg miodu w sezonie z jednego pnia.

SM24:  Ile razy w roku się go zbiera?

–  llość oraz rodzaj pozyskanego miodu zależy od wielu czynników.  Chyba najważniejszym jest sposób prowadzenia pasieki, jako stacjonarnej lub wędrownej. Kolejnym jest tzw. baza pożytkowa, czyli rodzaj upraw i roślin, które znajdują się wokół pasieki w promieniu efektywnego lotu pszczoły czyli 2-3 km. W pasiekach stacjonarnych zlokalizowanych w okolicach Wrocławia zwykle udaje się pozyskać dwa-trzy rodzaje miodów. Zazwyczaj jest to miód rzepakowy, zdarza się miód nawłociowy i oczywiście wielokwiatowy, którego bazą często jest miód lipowy. Prowadzenie pasieki wędrownej poszerza bazę pożytkową o nektar z takich roślin jak akacja, gryka czy też niezwykle cenną spadź z drzew liściastych lub iglastych

SM24: Jakie rodzaje miodu ma Pan w swojej pasiece?

–  Zazwyczaj wszystkie wymienione powyżej. Wyjątkiem jest miód spadziowy, którego pozyskanie możliwe jest wyłącznie w przypadku masowego wystąpienia mszyc w lasach. Zjawisko to nie zdarza się każdego roku, wiec i miód spadziowy w czystej formie jest dość rzadkim rodzajem miodu. W zeszłym roku nie udało mi się również pozyskać miodu akacjowego z powodu czerwcowych opadów, które nałożyły się na kwitnienie akacji.  Jeszcze ani razu w mojej karierze nie udało mi się zebrać miodu wrzosowego. Jak będzie w tym roku – zobaczymy!

SM24: Czy oprócz miodu wytwarza Pan także inne produkty pszczele takie jak: propolis, mleczko czy wyroby z wosku?

– Jak najbardziej! Z przetopionego i oczyszczonego wosku pszczelego żona wykonuje przepiękne świece. Część wosku wykorzystujemy na własne potrzeby, do produkcji tzw. węzy.  Pozyskujemy również propolis, którego właściwości zdrowotne są wciąż niedoceniane.

10252058_745393335500641_2750952224858195345_n

SM24: Niektórzy rozpuszczają miód w wodzie na noc i rano go spożywają, czemu ma służyć taki zabieg?

–  Miód to nie tylko cukry zarówno proste jak i złożone, ale również enzymy. Enzymy w miodzie są w pewnym sensie w uśpionym stanie tak długo jak miód jest skoncentrowany. Rozcieńczenie miodu uaktywnia je i ich prozdrowotne działanie. Łyżka miodu rozpuszczona w szklance letniej, przegotowanej wody wieczorem i wypita rano z kilkoma kroplami cytryny z pewnością każdemu doda witalnej energii tak potrzebnej do rozpoczęcia dnia.

SM24: Podobno podczas I Smoleckiej (za)Dyszki przygotował Pan z żoną naturalny napój energetyczny oparty na miodzie, który cieszył się sporym zainteresowaniem i świetnie smakował. Mógłby Pan coś bliżej o tym powiedzieć?

– Tak, nasz miodowy „Bee Power” zebrał rzeczywiście wyśmienite recenzje od wielu zawodników, którzy mieli okazję go spróbować. Woda, miód i sok z cytryny – wyłącznie naturalne składniki –  jest naszym przepisem na sukces! W tym roku – o ile tylko Pasieka Smolecka zostanie zaproszona przez organizatorów biegu – również będzie można spróbować „Bee Power”. Tegoroczną niespodzianką powinny być nowe smaki, które przygotowujemy specjalnie na tę okazję.

1907948_745386208834687_3593538937860306060_n

Recepturę tego naszego „Bee Power” można znaleźć na naszym fanpage’u na Facebooku.

SM24: Wiele się słyszy w ostatnich latach o poważnym zagrożeniu pszczół i ich masowym ginięciu. Czy również tutaj, lokalnie obserwuje Pan takie zjawiska?

–  Na szczęście  problem masowego ginięcia pszczół nie jest widoczny w mojej pasiece. Współczesne pszczelarstwo wymaga ciągłego doskonalenia, pogłębiania wiedzy, szukania nowych technik i podnoszenia kwalifikacji.  Rzeczywiście w otaczającej nas współcześnie przyrodzie jest wiele zagrożeń dla pszczół. Moim zdaniem są trzy główne czynniki wymierania pszczół. Pierwszym są choroby. Bardzo groźną i powszechną chorobą jest waroza,  spowodowana przez niewielkiego pajęczaka pasożytującego zarówno na dorosłej pszczole jak i na jej czerwiu,  która osłabia rodziny pszczele, a wręcz w skrajnych przypadkach jest w stanie całkowicie wyniszczyć całą rodzinę. Choroba ta nieleczona lub leczona w niewłaściwy sposób powoduje zagładę rodziny pszczelej zwłaszcza podczas zimowli. Drugim czynnikiem niesprzyjającym rozwojowi populacji pszczół jest monokultura w uprawach. Dziś, co jest widoczne również wokół Wrocławia, mamy dwie dominujące uprawy- pszenicy i kukurydzy. Pola kukurydzy i pszenicy z punktu widzenia pszczół to obszary pustynne. Nie istnieją już właściwie typowe łąki z wielobarwnym kwitnącym całe lato kwieciem, ich miejsce zajęły trawiaste pastwiska, które nie są w ogóle w polu zainteresowania pszczół. W związku z tym, kiedy teraz skończą się rzepaki , które są pożytkiem dla pszczół i są rośliną nektarodajną , to właściwie potem przy pasiece stacjonarnej, w promieniu lotu pszczół nie ma żadnych roślin, które przyniosłyby nektar. Trzecim czynnikiem powodującym, ze populacja pszczół maleje, to spadek zainteresowania tego typu działalnością wśród ludzi młodych. Dzisiejsi pszczelarze to w większości starsi panowie, którzy często nie mają następców wśród młodego pokolenia. Ponieważ wciąż uważam się za osobę młodą, staram się aktywnie zmieniać ten trend.

SM24: Einstein powiedział, że bez pszczół ludzkość przetrwa 4 lata. Może nam Pan to lepiej wytłumaczyć?

–  Nie chciałbym, żeby ta przepowiednia kiedykolwiek się sprawdziła, żebyśmy dożyli takiej chwili, w której przyznamy Einsteinowi rację. Współczesne badania jednoznacznie pokazują, że dzięki zapylaczom, w tym głównie pszczole miodnej powstaje ok. 30-40% całej żywności wytwarzanej na świecie. Nie trudno jednakże wyobrazić sobie katastrofalne skutki dla ludzkości, w tym problem powszechnego głodu w sytuacji, gdy zabraknie pszczół na świecie.

SM 24: Co my, ludzie możemy robić, aby uchronić pszczoły przed wyginięciem?

– Nie chciałbym być posądzony o reklamę mojej pasieki i własnych produktów, ale najprostszym sposobem wspierania pszczelarstwa i pszczół jest spożywanie miodu. Co ważne, zachęcam do jedzenia miodu pochodzącego z polskich pasiek, bo to nasze pszczoły zapylają polskie uprawy. Tych, którzy chcą zrobić jeszcze więcej zachęcam do sadzenia kwiatów w ogródkach i na balkonach. Wybierajmy takie odmiany, które nie tylko będą cieszyć nasze oko, ale będą również źródłem nektaru i pyłku dla pszczół i trzmieli. Zawilce, stokrotki, wierzby mogą być nie tylko ozdobą ogrodów, ale i bogatą stołówką dla pszczół.

SM24: Z ciekawości zapytamy jeszcze, czy wie Pan ile kwiatów muszą odwiedzić pszczoły i zebrać z nich nektar, by mógł powstać 1 kg miodu?

– Nigdy tego osobiście nie liczyłem, ale naukowcy już dawno tego dokonali. Bazując na pojemności pszczelego wola (zbiorniczka do którego pszczoły zbierają nektar) obliczono, że aby powstał 1 kg miodu pszczoły muszą odwiedzić ok. 4 milionów kwiatów.

SM24: Serdecznie dziękujemy za rozmowę i życzymy dobrej pogody i udanego miodobrania.

Dziękuję za rozmowę. Wszystkich zainteresowanych tematyką pszczelarstwa, pszczół i miodu zapraszam do odwiedzenia strony Pasieki Smoleckiej na facebook’u    Dodam jeszcze, że ok.połowy maja dostępne będą już pierwsze tegoroczne miody: rzepakowy i rzepakowo-mniszkowy.

10172704_745386812167960_1561729269931407233_n 10167968_745385485501426_3834041869717667544_n

 

One Comment

  1. Super artykuł Pani Natalio, przemili ludzie, a już wykonanie balonowej pszczólki mnie totalnie zachwyciło!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *